Jego słowa były skierowane nie tylko do Quinn, ale do każdego obecnego Bridgera.
Chciał, żeby wszyscy zrozumieli, że dopóki oddycha, Quinn ma w nim najsilniejszą tarczę w rodzinie Bridgerów.
I zamierzał raz na zawsze stłumić wszelkie utrzymujące się zakusy na majątek piątej gałęzi.
– Dziękuję, pradziadku – powiedziała cicho Quinn.
Marley obserwowała scenę, a zazdrość skręcała jej wnętrzności. Nagl






