Przynajmniej to by znaczyło, że Quinn go potrzebuje.
– C-co ty właśnie powiedziałeś? – Marley wpatrywała się w Juliusa z niedowierzaniem, jakby nie mogła pojąć, że takie słowa mogą wyjść z ust mężczyzny tak słynącego z dumy i opanowania.
Wszyscy wokół nich mieli równie zdumione miny.
Ta uwaga brzmiała dokładnie tak, jakby mógł ją wyrzucić z siebie zakochany po uszy głupiec.
Ale Julius – zakochany






