– Coś, co zrobiłaś własnoręcznie? W takim razie oczywiście, że będę to nosił – powiedział Julius, wyciągając bez wahania nadgarstek w jej stronę.
Jego nadgarstek był równie pełen gracji, co jego długie palce pianisty – ten rodzaj piękna, który sprawiał, że nawet zwykły przegub wyglądał jak wyrzeźbiony.
Quinn przyjrzała się jaskrawoczerwonej pętelce spoczywającej na jej dłoni. Wyobrażenie jej oplat






