Śmiali się wciąż, strojąc do dziewczynki groteskowe miny, jakby okrucieństwo było jarmarczną zabawą.
Jej policzki zapłonęły szkarłatem, a mgła bólu zaszkliła jej śliczne oczy.
– Nie jestem bez ojca. Kiedy mamusia się obudzi, razem dopadniemy tatusia – a wtedy oni zobaczą.
– Z drogi, kurduplu. Nie przeszkadzaj nam dać nauczki Bowenowi. – Przywódca podkreślił rozkaz kopniakiem, który powalił dziewcz






