Juliusz odchylił się w fotelu, a jego głos rozbrzmiał z głośnika:
– Dlaczego Fabian do ciebie dzwonił przed chwilą?
Fabian wpatrywał się w telefon, a puls tętnił mu głośno w napiętej ciszy.
Śmiech doktora zabrzmiał chrapliwie jak pękający lód w szklance whisky.
– To proste. Mam operację w Kandrii. Potrzebowałem ochrony. Fabian jedzie tam na inspekcje transportowe, więc postanowiliśmy pojechać raze






