Quinn przycisnęła telefon bliżej, zniżając głos. "Przepraszam... chciałam najpierw przylecieć i zobaczyć cię osobiście" – szepnęła, czując, jak przeprosiny drapią ją po wnętrzu żeber.
Celowo trzymała przyjaciół w niewiedzy. Kiedy jej ciało wreszcie przestanie przypominać rozmokłą bibułę, kiedy jej uśmiech zdoła zachować kształt, wtedy zadzwoni – dopiero wtedy, by nie wyczuli jej strachu.
Głos Laur






