Brochlan był tak wściekły, że niemal dostał wylewu, a słowa uwięzły mu w gardle. Pragnął jedynie stracić przytomność, lecz pozostawał nienaturalnie świadomy. Wyraźnie czuł ból pulsujący w ciele i uchodzące z niego życie.
Elaine nie znała litości.
Celowo utrzymywała go w stanie świadomości, by cierpiał katusze.
Rozejrzała się dookoła. Z mieczem w dłoni podeszła do młodego drzewka o grubości ludzkie






