Rozdział 146: Nie ma jak w domu
Brianna
Port Harcourt, déjà vu. Zawsze jest drobna różnica za każdym nowym razem, gdy tu przybywam, ale zarys jest zawsze ten sam. Najpierw była to Brianna z zepsutą walizką podchodząca do nieznajomego z tabliczką z jej imieniem. Za drugim razem było to z bagażem, który faktycznie działał, podchodząc do mężczyzny, którego twarz była mi już znana, a za trzecim razem






