Czuję, jak krew odpływa mi z twarzy, gdy oczy Ryana powoli zwracają się w moją stronę, a jego wyraz twarzy jest nieczytelny. To spojrzenie – zimne, wyrachowane – wywołuje dreszcz na moich plecach, ale nie wzdrygam się. Nie dam mu tej satysfakcji.
– Co to, do cholery, jest, Julie?
Biorę głęboki oddech, starając się zachować spokój, chociaż serce wali mi jak młotem w piersi. – A jak to wygląda? – py






