Wydaję z siebie krótki, pozbawiony humoru śmiech. – Słucham?
– Dobrze słyszałaś – mówi, podchodząc bliżej, a jego oczy płoną wściekłością. – Cokolwiek zaczęłaś z Lukiem, to się kończy. Teraz.
Patrzę mu prosto w oczy, odmawiając ustąpienia. – Nie mówię ci, z kim masz się spotykać, Ryan. Więc skąd masz prawo dyktować mi, z kim ja się widuję?
– To coś innego, Julie! – krzyczy Ryan, a jego głos dudni






