Kilka minut po odłożeniu słuchawki widzę Astona Martina wjeżdżającego z szaleńczą prędkością na podjazd hotelowy. Brzmi, jakby zmierzał prosto na mnie. Odskakuję szybko na bok, nie chcąc dodawać do listy dzisiejszych problemów 'potrącenia przez samochód’.
A przynajmniej do momentu, gdy widzę wyskakującego Luke’a. Ledwo zgasił silnik, a już był na zewnątrz, z napiętą twarzą.
– Julie – mówi – co się






