Odkaszluję, próbując otrząsnąć się z tego zamglenia. "Chodzi o Sarę."
Po drugiej stronie linii następuje pauza. "O Sarę, czyli twoją byłą żonę?"
"Tak. Wyszła na zwolnienie warunkowe."
"Zaraz," mówi. "Czy ona nie dostała jakichś dziesięciu lat?"
"Piętnaście," poprawiam go. "Minęło pięć. Wyszła."
"Wow." Jego ton się zmienia. "To... niespodziewane."
"No jasne, kurwa," mówię. "Dlaczego wyszła?"
Słycha






