Słowa trafiają prosto w środek mojej piersi, kradnąc oddech z płuc. Prawie się uśmiecham. Prawie.
Boże. Dlaczego on musi to mówić w ten sposób? Z taką pasją i autorytetem. Tak dosadnie. Tak pewnie. Jakby to była po prostu oczywistość, a nie coś, czego po cichu umieram, żeby usłyszeć ponownie, odkąd ostatni raz to powiedział, kiedy drzemałam w pokoju zabaw, ten delikatny szept "Kocham cię" na mojej






