Cudem jakimś docieram do weekendu, nie wdając się w otwartą wojnę z Knoxem.
Najdziwniejsze jest to, że nawet nie wiem, dlaczego jestem wściekła.
To nie wina Knoxa, że jakiś były wojskowy, z którym kiedyś się przyjaźnił, oszalał i wciągnął nas w swoją prywatną wendetę. Cała ta afera sprawiła, że w środku dnia pracy pisałam na biurku list rezygnacyjny, twierdząc, że mam chorobę śmiertelną.
Śmierteln






