Pozostali są już w połowie schodów, ich głosy odbijają się echem w klatce schodowej. Knox jest niesiony przez dwóch mężczyzn. Błoto wciąż stoi obok mnie, wygląda, jakby miał mnie pospieszyć, ale odsuwam się od niego, zanim zdąży cokolwiek powiedzieć.
Zamiast tego idę w stronę Mateo.
Widzi, że nadchodzę.
Jego oczy podążają za mną, śledząc moje ruchy z ociężałą świadomością kogoś ledwo przytomnego.






