Pod naporem spojrzenia Shelly, Maya zebrała się na odwagę i odezwała się: "Tim, początkowo była to tylko drobnostka. To Wilhelmina wszystko zaaranżowała, więc proszę, nie obwiniaj o to Shelly".
Z zimnym wyrazem twarzy Timothy odparł szorstko: "Mam sprawy do załatwienia. Możesz wyjść".
Czując narastające zdenerwowanie, Maya kontynuowała: "Tim, muszę z tobą o czymś porozmawiać. Na naszej uroczystośc






