Mia dwukrotnie sprawdziła nazwisko dzwoniącego na swoim telefonie – to rzeczywiście był Timothy.
Zdumiona, pomyślała: "Dlaczego, u licha, on do mnie dzwoni? Czyżby wybrał zły numer?".
Uporczywe dzwonienie skłoniło ją do niechętnego odebrania: "Czego pan chce, panie Barrett?".
"Twoi adopcyjni rodzice namierzyli willę i zażądali ode mnie pieniędzy".
Mia była upokorzona, a fala zażenowania zalała ją.






