Po odejściu Demona czas płynął dalej bez kolejnych burzliwych wydarzeń. Wszystko wydawało się toczyć normalnie, jakby nic się nie stało.
„Dzięki Bogu...” pomyślałem z ulgą. „Nienawidzę stawiać czoła kolejnym Demonom, zwłaszcza tak aroganckim jak ten ostatni”. Brr... wzdrygnąłem się na samą myśl.
Jednak coraz większy niepokój nie dawał mi spokoju. Tak, zbliżał się dzień narodzin mojej córeczki i ws






