Iris wciąż stała na polu w pobliżu zamku ojca, z zaczerwienionymi od płaczu oczami, wpatrując się w królestwo i las przed nią.
Ledwo rejestrowała tętniącą życiem wioskę czy wysokie góry w oddali; jej umysł pochłonięty był myślami o Astarothcie.
Słowa, które wyszeptała do siebie, wciąż brzmiały w jej głowie: „Sprowadzę go z powrotem. Obiecuję”.
Ale czy mogła?
Czy mogła cofnąć mroczną magię, której






