Świat wokół mnie wciąż był rozmyty, głowa pulsowała od zamętu i ciężaru wszystkiego, co się właśnie wydarzyło.
Obecność Astarotha wisiała nade mną, jego intensywność była niemal dusząca, ale zanim zdołałam znaleźć słowa, by przemówić, z otaczającej nas watahy Alfy Franka dobiegł niski warkot.
Wyczuli coś...
– Iris... – Cichy, znajomy głos sprawił, że serce podeszło mi do gardła.
Odwróciłam się gwa






