KAT
– Posłuchaj mnie – rzekł Kostas, podchodząc bliżej.
Desperacja wisiała w powietrzu, splątana z morderczym ostrzem emanującym od Huntera. Moje mięśnie napięły się instynktownie, a każdy nerw krzyczał, zmuszając do wyboru: walka albo ucieczka.
Lecz moja wilczyca wciąż zachowywała spokój. To nie Hunter ani jego wściekłość wzbudzały we mnie niepokój. To nie Hunter sprawiał, że moje serce łopotało,






