HUNTER
W chwili, gdy wyszedłem z gabinetu Kitty, więź zapłonęła, a potem ucichła.
Nie zniknęła. Już nigdy nie zniknie. Była jednak na tyle cicha, że mogłem wyczuć wysiłek, jaki wkładała w to, by się przede mną zamknąć.
Długo siedziałem przy biurku, odtwarzając w myślach te kilka minut po tym, jak weszła do swojego biura.
Zwróciła się do mnie per „panie Sterling”.
To był dokładnie ten rodzaj profes






