KAT
We wtorek rano podjechałam rowerem pod bramy Biura. Po kraksie był trochę poobijany, ale nadal nadawał się do jazdy. Jak tylko zrobię to, co muszę, oddam go do naprawy i zacznę nowe życie.
Wszystkie oczy były zwrócone na mnie, gdy dołączyłam do pieszych przechodzących przez bramy. Nie mogłam ich za to winić. Podczas gdy oni byli ubrani w drogie stroje biurowe, ja miałam na sobie dżinsy i skórz






