Nastał ranek, a ściślej mówiąc – kolejny dzień. Lisa obudziła się pełna energii i czuła się zupełnie inaczej. Usiadła wygodnie na łóżku i sięgnęła po telefon. Była siódma rano.
Rozejrzała się po pokoju i zauważyła, że Alfreda już tam nie ma. Och, może już wyszedł – pomyślała, wstając z łóżka. Poszła do łazienki, wzięła kąpiel, a potem przebrała się w prostą sukienkę.
Była sobota, więc nie musiała






