Clement uśmiechnął się szeroko. – Pani Johnson, nie skończyłem jeszcze mówić.
Kathleen wpatrywała się w niego spokojnie. – Więc na co czekasz? Po prostu mów.
Clement zgrzytnął zębami ze złości i wbił w nią wzrok. – Kathleen, jak śmiesz tak do mnie mówić?
– Clement, jeśli masz czelność, podnieś na mnie rękę. Zobaczymy, czy uda ci się dalej mieszkać w Jadeborough – zakpiła Kathleen.
– Nie myśl sobie






