– Charles, możemy już iść – powiedziała nonszalancko Kathleen.
Tak szybko?
Charles spojrzał na Caleba. – Czy moja siostra musi często przyjeżdżać do rezydencji Lewisów w przyszłości?
– Charles. – Kathleen zmarszczyła brwi.
Czy on coś źle zrozumiał?
– Proszę się nie martwić, panie Johnson. Od teraz zadbamy o to, by w promieniu pięciu kilometrów od rezydencji Johnsonów nie było żadnych paparazzi – o






