Charles szczerze brzydził się Yareli.
Gdyby nie troska o Frances, w ogóle by nie przyszedł.
Frances rzekła:
– Jeśli ty nie pójdziesz, ja to zrobię.
– W porządku, Babciu. Pójdę. – Nie mając wyboru, Charles odwrócił się i wyszedł.
Frances westchnęła głęboko.
Jej ciało słabło.
Przypuszczała, że będzie musiała jak najszybciej przekazać rodzinę Yoeger w ręce Charlesa.
Charles skierował się do sali Gize






