Jakiś czas po przybyciu do Rezydencji Florinia, Gizem siedziała w swoim pokoju z telefonem w ręku.
Zawahała się przez chwilę, zanim zadzwoniła do Theodore'a.
Tym razem odebrał bez żadnych narzekań.
– Mistrzu... – Gizem milczała przez chwilę, zanim zapytała: – Jak tam sprawy u ciebie?
– Więc słyszałaś? – odpowiedział ponury głos Theodore'a, zadając własne pytanie.
– Tak – odparła kiwająca głową Giz






