W oczach Kelly wezbrały łzy. – Jest nią, skoro w to wierzysz.
Leonard ścisnął jej szczękę. – Po tylu latach w końcu to przyznałaś. Gdyby tak było, wiedziałabyś, jak bardzo tobą gardzę. Dlaczego przyszłaś do mnie po pomoc?
Kelly poczuła gorycz.
Nie poszłaby do Leonarda, gdyby nie fakt, że był biologicznym ojcem Felicii i wpływową osobą w Jadeborough.
Z trudem szukała odpowiednich słów, podczas gdy






