Ciepłe popołudniowe słońce sączyło się przez okno do jadalni.
Drobna, błagalna twarz Gwen wyglądała w tym ciepłym świetle wyjątkowo ujmująco.
Luke odwrócił się, ale w zderzeniu z pełnym nadziei spojrzeniem Gwen słowa „chyba śnisz” uwięzły mu w gardle, niemożliwe do wypowiedzenia.
Zastygł na chwilę, po czym w końcu zapytał: „Co... chciałabyś zjeść?”.
Prawdę mówiąc, od chwili, gdy powstał z kolan i






