Max pił wino na balkonie. W przeciwieństwie do innych, nie zabawiał gości. Zupełnie go to nie obchodziło. Miał własne sposoby na to, by poprawić pozycję rodziny Pearsonów.
Jakaś sylwetka wkroczyła na balkon. Max podniósł wzrok, by sprawdzić, kto to taki. Gdy tylko zobaczył tę osobę, zmarszczył brwi, a jego twarz spochmurniała.
– Max, czy byłbyś zainteresowany omówieniem sojuszu? – zapytała Yvonne,






