Alec potraktował słowa Jenny poważnie i przestał stać między nią a Yvonne. Jednak Yvonne nie próbowała już nic robić, nie ważąc się postawić ani jednego kroku.
Wiedziała, że Jenny nie rzuca słów na wiatr. Gdyby rzuciła się na nią, ta bez wahania uderzyłaby ją ponownie.
Płakała żałośnie. Tym razem jej łzy były prawdziwe. Odwróciła się i wtuliła w ramiona Sama. – Sam, to boli…
Sam spojrzał na jej za






