Jenny nie wiedziała, co powiedzieć. Alec sam o siebie nie dbał, a jednak siedział tu i pouczał ją na temat jej własnego ciała. Co za absurd. Nie miała już siły się z nim użerać i po prostu posłała mu mordercze spojrzenie.
– Wracam do domu – powiedziała, wstając z fotela. – Możesz tu zostać, skoro tak ci się tu podoba.
– Idę z tobą. – Co to za żarty? Był tu dla Jenny. Dlaczego miałby zostać, gdyby






