OCZAMI RAMONA
Przez okna dostrzegłem najsłabszy zarys pełni księżyca.
Bębny zaczęły dudnić i pewnie wszyscy zmierzali już na miejsce uroczystości.
Powstrzymałem potrzebę szukania Soni i dałem upust napięciu, którego oboje potrzebowaliśmy, poprzez szkicowanie.
Gdy skończyłem, było już późno.
Sonia nie była jedyną rzeczą, od której musiałem odwracać myśli.
To podczas takiej pełni, w podobną noc, wat






