Widziałem, jak gniew wzbiera na jego twarzy, gdy zaciskał pięści na blacie. Nasze spojrzenia spotkały się, gdy opierałem się o biurko. Kręcąc głową, oderwałem wzrok i zacząłem znów krążyć po gabinecie.
– Napraw to, tato.
– Ona już wcześniej była samotnikiem, Vale. Auri sobie poradzi.
Zatrzymałem się i spojrzałem na niego. – I „poradzi sobie” ci wystarcza? Dla twojej partnerki?
– Vale, przestań. Od






