Przez kolejne dwa tygodnie rzuciłem się w wir treningów z mamą. Przygotowywała nam wszystkie posiłki, wliczając w to nawet dwie dodatkowe porcje dla Bryana lub Hectora, kiedy wpadali. Hector pojawiał się częściej, pomagając mi w treningach, a także ćwicząc z mamą. Mówił, że dobrze jest dostać w kość, bo to przypomina, że wciąż są rzeczy, nad którymi trzeba pracować. Dla mamy kimś takim był Dziadek






