Zrywając się gwałtownie, łapałem powietrze, zanim dłoń dotknęła mojej piersi. Pchnęła mnie z powrotem w dół, ale szarpałem się przeciwko niej.
– Woah. Czekaj. Spokojnie, Vale. Nic ci nie jest. Uspokój się.
Wziąłem kilka głębokich oddechów i mój wzrok się wyostrzył. Hector pochylał się nad łóżkiem szpitalnym, trzymając dłoń na mojej piersi i obserwując mnie. Łóżkiem szpitalnym, w którym aktualnie l






