Hector dotarł do jej drzwi pierwszy i otworzył je z impetem. Słyszałem, jak zamek pęka, uderzając o ścianę. Tuż za nim omiotłem wzrokiem pokój. Moja mama stała, z falującą klatką piersiową, jej złote oczy lśniły, a pełnowymiarowe lustro pod nią było roztrzaskane. Jej dłoń krwawiła i tkwiły w niej odłamki szkła, gdy ściskała zgnieciony kawałek papieru. Drżała, ale wyraz jej twarzy świadczył bardzie






