– Lucy, nie mów tego w ten sposób. Zamierzamy zbudować watahę i ładnie poprosić, gdy nadejdzie czas. – AJ zaśmiał się, opierając się na stołku, na którym usiadł.
Wpatrywałem się w Lucy, która wytrzymywała moje spojrzenie. Próbowałem zracjonalizować to, co właśnie usłyszałem. Przechodziła mi przez myśl idea, że w końcu chciałbym mieć własną watahę. Zostanie w zamku do końca życia niekoniecznie mi o






