Siedziałem na krawędzi małego klifu, niedaleko domu. Dalej na wschód znajdował się wodospad ze strumienia, który owijał się wokół terytorium, ale to było dalej, niż chciałem iść. Powietrze owiewało moje włosy; jedną nogę miałem podciągniętą, druga zwisała z krawędzi. Było słonecznie, więc skała pode mną była ciepła, jako że drzewa nie rosły tak blisko krawędzi. Widok rozciągał się na resztę lasu,






