***Punkt widzenia Ezekiela***
Siedziałem w biurze, patrząc na papiery przede mną. Ta sama kartka leżała przede mną od ostatniego pół godziny, ale nie mogłem zmusić się do zrozumienia tego, co czytam. Mój umysł błądził ostatnio coraz częściej. W snach wracałem do Wysokiej Rady, przemierzając korytarze zamku. To był niekończący się labirynt, a za każdym zakrętem czułem jego zapach: świeżo upieczony






