Następne kilka dni było koszmarem. Odmawiałem Vale’owi zamienienia z nim więcej niż trzech słów, z których dwa to zazwyczaj „mój królu”, dodawane na końcu każdego zdania. Więcej niż raz na mnie krzyczał, ale przyjmowałem to z pustym, znudzonym wyrazem twarzy. Gniew tego szczeniaka nie mógł mnie przestraszyć. Bogini, skądże. Czasami zastanawiałem się, czy kiedykolwiek widział Auri w prawdziwym gnie






