***Perspektywa Ezekiela***
Opuściłem dwa drewniane miecze na blok Morgana. Dźwięk rozniósł się echem po podwórku, by zaraz zostać zagłuszonym przez fale rozbijające się o skały. Moje ciało było pokryte potem, a przemoczoną koszulkę porzuciłem już dawno temu. Morgan jednak wyglądał na całkowicie niewzruszonego. Jego koszula na guziki była jedynie podwinięta do łokci i nawet jeden włos nie odstawał






