*Theo*
Patrzyłem, jak mój brat pada na ziemię, bezwładny jak kłoda.
– Theo, co się stało?! – zapytała Ciana.
Co mogłem powiedzieć? Że po zabiciu Maggie, właśnie popełniłem kolejne "przypadkowe" morderstwo?
– O Matko Boska Częstochowska! Warren! – Ciana wydała przenikliwy krzyk. Podbiegła do niego i upadła na kolana, przerażona. – Warren! Warren!
Nie poruszył się.
– Theo, zrób coś!
Ale nic nie dało






