*Theo*
Ciskałem lodowatym spojrzeniem na Cianę i Sophię. Skuliły się przede mną, a ja uśmiechnąłem się z zadowoleniem, zaczynając zdejmować rękawiczki.
W ostatniej chwili złapałem spojrzenie Ciany. Przez moment się mnie bała, ale znowu cicho zachichotałem i wiedziałem, że zrozumiała. Delikatnie skinęła głową.
Odwróciłem się gwałtownie do ojca i rzuciłem się na niego.
– Co to ma znaczyć?! – warknął






