Murray zmarszczył brwi. Odwrócił się ode mnie i niby od niechcenia spojrzał przez okno. Przynajmniej mi otwarcie nie odmawiał. Ale też nie oponował. Wyglądał raczej na zaskoczonego moją propozycją.
– Słuchaj, znam Lutra, znam ambasadora Lutra, znam Theo i znam Frederica. Mam wszystkie informacje z pierwszej ręki, żeby ułożyć plan, który zadziała – dodałam. Nie chciałam wspominać o Maggie, bo musia






