**Perspektywa Ethana**
Wszedłem do namiotu Rosalie, nie do końca pewien, co tam robię, ani co właściwie zamierzałem jej powiedzieć, kiedy już się odezwę. Ale musiałem ją zobaczyć. Niezależnie od tego, czy byłem bezdusznym łotrem, czy nie, zawsze miałem jedno miękkie miejsce w sobie, a Rosalie i nasze dziecko zagnieździły się tam, czy tego chciała, czy nie.
– Czego znowu chcesz? – spytała. Jej ton






