– Dziś… mamy szósty – powiedziała Cerina. – Szósty dzień Miesiąca Pszenicy według starożytnego kalendarza.
Dech mi zaparło w gardle i przygotowałam się, gdy łzy napłynęły mi do oczu.
– Mamy dwa dni.
Wisząc na skale, powtarzałam sobie, żeby nie patrzeć w dół, żeby skupić się na wspinaczce. Nie byliśmy daleko od szczytu. Dałam radę.
– Nie rozumiem. – Głos Sorena niósł się z dołu, gdy wspinał się za






