Maeve
Wioska tętniła życiem, gdy podążałam za Mamą do centrum rzędów domków i budynków mieszczących sklepy i targ. Gretchen otuliła ją grubym, ciężkim, czerwonym wełnianym płaszczem i dopasowanym kapeluszem, którego kolor ostro kontrastował ze śniegiem i pobielonymi budynkami. Mama wydawała rozkazy wojownikom, którzy otoczyli grupę kilkunastu wyglądających na zmęczonych osób, obcych.
– Kim oni są?






