– Mieliśmy sprzeczkę polityczną – powiedział. – Pamiętasz, o co poszło?
– Nie. Nie, nie pamiętam – odparła szczerze Lisa.
– Broniłaś jednego z bezprawnych rozporządzeń prezydenta, a ja tłumaczyłem, dlaczego to było złe.
Powoli pokiwała głową. – Teraz pamiętam.
– Upierałaś się przy swoim.
– Było mi już dość tego, że zawsze masz rację – powiedziała mu.
– I nadal jesteś na mnie zła?
Lisa odzyskiwała






